RAS ABU GALLUM

styczeń 11, 2008

Cel safari na wielbłądach. Znajduje się tu wioska beduińska. Kilka miejsc nurkowych z dotychczas niezniszczonymi koralami. Niektóre miejsce jeszcze nie są spenetrowane – możliwość expoloracji.


RAS MAMLACH

styczeń 11, 2008

Rzadko odwiedzane miejsce, przepiękne podmorskie scenerie, kaniony, miękkie korale i duże ryby. W piaszczystej lagunie zazwyczaj olbrzymie płaszczki. W pobliżu głęboka niebezpieczna podmorska jaskinia.Na wybrzeżu kilka głębokich szczelin po trzęsieniu ziemi.


Wybieramy bazę i w końcu nurkowanie!

styczeń 11, 2008

Docieramy do naszego hotelu. Nazywa się Nesima i jest świetnie zlokalizowany. Stąd jest wszędzie blisko, do restauracji, kafejek, sklepów. Do bazy Planet Divers droga zajmuje klika minut spacerkiem. Tam też kierujemy nasze pierwsze kroki. Jest już późno, ale udaje nam się umówić na nurkowanie następnego dnia. Teraz jeszcze jakieś jedzonko, piwko i obowiązkowa shisha. Od razu rzuca się w oczy różnica między Dahab a Hurghadą czy Sharm. Tu wszystko jest mniejsze, ludzie bardziej przyjaźni, czas płynie wolniej. Zaczyna mi się tu bardzo podobać. Niestety pora już na sen bo jutro zaczynamy naszą nurkową przygodę. Rano, zaraz po śniadaniu wyruszamy do bazy. Jest nas czterech. Ja (Marcin), Paweł (Art Director tej strony), Robert (uczestnik również poprzedniej wyprawy) oraz Janusz – nasz snurkujący kolega. Część z nas nie nurkowała od jakiegoś czasu, więc w bazie, jako pierwsze nurkowanie ordynują nam “check dive”. Dostajemy też arabskiego przewodnika, Saida, z którym od razu nawiązujemy nić porozumienia.

Pierwsze zanurzenie odbywa się w miejscu zwanym Lighthouse i położonym na wprost od wejścia do Planet. Ze względu na opadające łagodnie piaszczyste dno miejsce jest idealne na nurkowania sprawdzające. Said podchodzi do rzeczy poważnie: powtarzamy większość procedur, sprawdzamy naszą pływalność, nurkując pomiędzy unoszącymi się w wodzie obręczami, usprawniamy naszą komunikację pod wodą. Niby podstawy, ale myślę, że od czasu do czasu warto je sobie odświeżyć. Drugie nurkowanie też odbywa się na Lighthouse, zaczynamy zwiedzać rafę. Podobnie jak koledzy, ja również nie padłem po wrażeniem jakie wywołało to miejsce. Ot, rafka jakich w Hurghadzie pełno. Said jednak pocieszył mnie, że zdążymy jeszcze zobaczyć kilka niezwykłych miejsc. Kończymy dzień nurkowy i głodni ruszamy na poszukiwanie obiadu. Wybór ogromny, knajpki jedna przy drugiej, zlokalizowane przy samym brzegu morza. Każda z restauracyjek ma swojego “naganiacza”, który gorąco zachęca do skorzystania właśnie z jego lokalu. Dziś wybieramy “Sharks”. Znakomicie podane owoce morza uciszają nasz głód. Jedyna wada – nie podają tutaj piwa! Ruszamy więc dalej deptakiem i nieopodal naszego hotelu znajdujemy uroczą “Dolphin Cafe”. Tam, rozłożeni wygodnie na miękkich poduchach, słuchając Boba Marleya, popijając Stellę i pykając shishę rozprawiamy o nurkowych planach na najbliższe kilka dni.


Hipisi byli pierwsi jesczcze przed nurkami

styczeń 11, 2008

Dobrze jest spełniać swoje marzenia – to była moja pierwsza myśl, kiedy, po czterogodzinnej podróży z Polski, stanąłem na rozgrzanej płycie lotniska w Sharm El Sheihk. Gorący, pustynny wiatr przypomniał mi dlaczego z uporem godnym szaleńca od kilku lat przyjeżdżam do Egiptu. No, ale nie pora teraz na rozklejanie się. Przed nami ostatni etap podróży, celem jest mekka płetwonurków – Dahab. Kiedy wychodzimy z lotniska, kierowca z bazy Planet Divers już na nas czeka. Pakujemy się do busa i ruszamy. Krajobraz jaki obserwujemy po drodze jest nieziemski – pustynia przechodzi w coraz wyższe, surowe góry, niezwykle oświetlone przez ostatnie promienie słońca. Widok urozmaicają samotnie włóczące się wielbłądy. Po kilkudziesięciu minutach docieramy do check pointu i wreszcie w oddali zaczyna pojawiać się miasteczko. Dahab – po arabsku “złoto”, jeszcze na początku lat 60-tych było zamieszkane tylko przez Beduinów. Później dotarli tam hipisi poszukujący oazy wolności i spokoju, a zaraz za nimi przybyli pierwsi płetwonurkowie.


Płetwy do nurkowania

styczeń 11, 2008
Płetwy do nurkowania- kaloszowe

Ich nazwa wzięła się od gumowego “buta”, płetwy, w który wsuwa się nogę. Takie płetwy do nurkowania te nadają się głównie do nurkowań w ciepłych wodach, basenie lub też do niedługich, odbywających się w lato zanurzeń w Polsce. Ze względu na zakładanie tych płetw na bosą stopę użytkowanie ich w zimnej wodzie prowadzi do szybkiego wyziębienia.

Płetwy do nurkowania kaloszowe powinno się mierzyć na mokrą nogę. Oznaczenie rozmiaru, znajdujące się na płetwach jest najczęściej takie samo jak stosowane przy oznaczaniu obuwia. W płetwach kaloszowych istotne jest dobre dopasowanie ich do stopy. Zbyt duże płetwy do nurkowania mogą bez problemu zsuwać się ze stopy.

Płetwy do nurkowania – paskowe

Takie Płetwy do nurkowania posiadają regulowany pasek zamiast części buta w którym znajduje się pięta (w płetwie kaloszowej). Nie zakłada się ich bezpośrednio na bosą stopę, ale na but wykonany z neoprenu (ten sam materiał, z którego wykonuje się mokre skafandry nurkowe), lub też but będący częścią suchego skafandra.

Płetwy do nurkowania paskowe, ze względu na używanie ich łącznie z butami, są powszechnie stosowane w zimnych polskich wodach. Pasek pozwala na regulację, więc te same płetwy mogą być stosowane do butów o różnych rozmiarach.

Twardość płetw

Bardzo ważnym parametrem określającym płetwy jest ich tzw. twardość. Wybór zależy głównie od naszej postury, kondycji fizycznej, rodzaju i miejsca nurkowania. Osoby silne, przygotowane kondycyjnie (chodzi głównie o siłę nóg) mogą zdecydować się na płetwy twarde, płetwy miękkie polecane są dla osób o nieco słabszym przygotowaniu fizycznym i niższej wadze. Płetwy miękkie pod wodą wykazują się dużą elastycznością natomiast płynie się w nich wolniej niż w płetwach twardych. Oczywiście istnieje cała masa płetw pośrednich, półtwardych, półmiękkich itd.